dawno dawno temu…

Odnalazłem dzisiaj kopię zapasową bloga… po roku *sprawdź* wracam do życia. Fajnie, miłe wspominki, chociaż notek nie było zbyt wiele, ale na versus! ho, ho, ho… nazbierało się tego trochę. Zupełnie inne życie.
Sporo się od tamtej pory zmieniło, w zasadzie wszystko. Wywaliło mi życie do góry nogami, ale… ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu :) Zakochałem się w tej młodej damie na zdjęciu powyżej. Albo poniżej.
Zoja skończyła już dwa miesiące, można powiedzieć, że jest już całkiem całkiem duża. Jeszcze chwila a zacznie przeklinać, palić papierosy i rozglądać się za facetami (nie koniecznie właśnie w tej kolejności)… jak o tym myślę to mam wrażenie, że zaraz osiwieję.
Coby ma rację, pod tym względem posiadanie syna jest na pewno spokojniejsze/bezpieczniejsze… ale wiesz co? córki są fajne :)

Powiedziałem damie, tak? żartowniś…